Zoja
ZOJA – uciekła ze schroniska by odnaleźć swój dom
Znalazłyśmy ją drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia na ursynowskim podwórku. Była bardzo wygłodzona, pod cienką skórą prześwitywały żebra. Na mrozie musiało być jej zimno. Zaufała nam i pozwoliła przyprowadzić się do domu. Miała na szyi czerwoną obrożę z wypisanym długopisem numerem ewidencyjnym schroniska na Paluchu, na skórze liczne ślady po ukąszeniach.
Jak się okazało, uciekła stamtąd w listopadzie, na drugi dzień po tym, jak ją przyprowadzono. Dlaczego się tam znalazła? Pracownicy Palucha odtworzyli jej smutną historię. Dowiedziałyśmy się, że 7 lat temu sunia jako szczeniaczek została adoptowana ze schroniska. Do jesieni bieżącego roku żyła szczęśliwie w ciepłym domu, u boku kochającej pani. Niestety w listopadzie pani umarła. W całej rodzinie nie znalazł się nikt, kto zechciałby się zaopiekować osieroconym psem i tak smutna, przerażona Zoja wylądowała po raz drugi w schroniskowej klatce. Już drugiego dnia udało jej się uciec i ruszyła w poszukiwaniu utraconego domu. Przez miesiąc, w te najgorsze mrozy, błąkała się po mieście żywiąc się tym, co znalazła w śmietnikach.
W naszym domu tymczasowym Zoja okazała się grzecznym, ułożonym psem. Potrafiła dogadać się z mieszkającymi tu dwiema sukami i trzema kotami. Odzyskuje już pogodę ducha, podnosi wyżej ogon i śmieje się szeroko otwartym pyszczkiem. Jedyny poważny problem jest taki, że reaguje panicznym strachem na każde wyjście człowieka z domu. Trudno jej się dziwić, poczucie dotkliwego opuszczenia i nagłej utraty bezpieczeństwa musiały spowodować w jej psychice głębokie zranienie. Wierzymy, że czas i odpowiednie postępowanie pozwolą na zmniejszenie lub zlikwidowanie tego silnego lęku separacyjnego, którego objawy, szczególnie w mieszkaniu w bloku, stwarzają trudne sytuacje.
Bardzo pilnie szukamy jej domu, w którym znów poczuje się kochana i bezpieczna. W naszym domu tymczasowym jest jej bardzo dobrze, ale jej szybko potrzebny jest dom na zawsze, by nie musiała po raz kolejny przeżywać bólu porzucenia i rozstania. Czułaby się dobrze w domu z ogródkiem, lub w domu, w którym nie jest zostawiana na długo. Suczka jest bardzo ufna, garnie się do ludzi i okazuje wielką wdzięczność za każdy gest przyjaźni i czułości. Najchętniej cały czas leżałaby pod nogami opiekuna i tuliła się do niego.
Jest bardzo ładna, jej wygląd, kondycja i zachowanie wskazują na wiek znacznie młodszy niż wynika to z jej historii.
Szukamy dla niej domu i opiekunów najlepszych na świecie, Zoja na to zasługuje.
Kontakt w sprawie adopcji: Renata 888 066 402, mail: [email protected]