Kocia rodzina z piwnicy

Zawiszanki – prawdziwa historia, która czeka na szczęśliwe zakończenie.

Ludzie!! Bierzcie te urocze kociaki! Można brać grupowo, można pojedynczo, ale tylko do dobrych domów, gdzie będą kochane i rozpieszczane. Są tego warte.

CZY MAJĄ WRÓCIĆ NA ULICĘ?
Pewna śliczna, domowa kotka znalazła się z nieznanych nam przyczyn na ulicy. Może miała ruję i uciekła, może po prostu ktoś ją wyrzucił. Przeganiana z piwnicy do piwnicy, w którejś wreszcie się okociła. Urodziła czwórkę dzieci: 2 dziewczynki i 2 chłopców. Kiedy dowiedzieli się o tym mieszkańcy budynku, byli bardzo niezadowoleni i zakratowali piwniczne okienka. Widać woleli mieć szczury. Kotka i kocięta zostały uwięzione. Na szczęście jedna pani mieszkająca w tym bloku, która ma serce, nie kamień, nie pozwoliła im umrzeć z głodu.

Było jednak jasne, że w tym nieprzyjaznym miejscu kociej rodzinie grozi niebezpieczeństwo, wiec trzeba ją stamtąd zabrać. Kotka była miła, łasiła się do ludzi, ale kociaki zupełnie dzikie. Dzięki dwóm miłym strażniczkom z Ekopatrolu udało się cale towarzystwo zgarnąć i wylądowały u mnie na „tymczasie”. Przyznaję, że była to decyzja samobójcza. Właśnie byłam po wypadku, z zagipsowaną nogą, niesprawna, w domu już szóstka zwierząt (2 psy i 4 koty), a tu kolejny kłopot. Stało się. Kociaki najpierw mieszkały w klatce. Były przerażone: bały się mnie, moich kotów i psów. Zęby i pazurki, małe, ale ostre, były zawsze w pogotowiu i w użyciu. Jeszcze mam na rękach ślady pogryzień i
podrapań. Najszybciej oswoił się biały Plamek, najśmielszy i największy pieszczoch. On przekonał rodzeństwo i dzisiaj wszystkie kotki śpią ze mną i mruczą na kolanach jak traktory.

Poza tym stanowią zgraną bandę, która roznosi mi dom.

A apetyty im tak dopisują, że zjadłyby konia z kopytami i całą lodówkę na dokładkę. Na samą myśl o porze karmienia robi mi się słabo – łapy, ogony i uszy fruwają po stole, blacie, kuchence…, zanim rozłożę jedzenie do miseczek, już go nie ma.

Kotki są gotowe do adopcji, zdrowe, wesołe. Dokazują i rozrabiają, ale też bardzo spragnione są ciepła, głaskania, przytulania. Nie boją się psów. Szukam im pilnie domów, bo mam dość dramatyczną sytuację. Z powodu aktualnej niesprawności bardzo trudno poradzić mi sobie z ogarnięciem gospodarstwa z jedenastoma zwierzakami. Do tego zupełnie nie mam pieniędzy, bo ich nie zarabiam z powodu wypadku. Obawiam się, że za chwilę nie będę miała czym nakarmić tak licznego stada. Dom potrzebny jest też dla ich mamy Belli. Kotka jest ładna, miła dla ludzi, bardzo spragniona zainteresowania i czułego kontaktu.
UWAGA! Dziewczynki Strzałka i Gwiazdka oraz mama Bella znalazły już domy. Na dobrych, odpowiedzialnych opiekunów czekają Plamek i Bratek. W tej chwili mają 9 miesięcy i są uroczymi urwisami. Można godzinami patrzeć na gonitwy, zapasy, podchody… Mieszkanie jest dżunglą, a oba smyki pełne inwencji w wyszukiwaniu zabaw i przygód. Dokazują i rozrabiają, ale też bardzo
spragnione są ciepła, głaskania, przytulania. Nie boją się psów.
Najlepiej byłoby, gdyby znalazły dom razem, ponieważ są do siebie bardzo przywiązane. Dla opiekuna będzie to podwójna radość i o połowę mniejszy kłopot. Kotki będą się raźniej czuły w nowym domu i nie będzie im doskwierać samotność podczas nieobecności ludzi.

KONTAKT W SPRAWIE ADOPCJI: RENATA 888 066 402

27 czerwca 2011

Szukamy domów dla kotki i kociąt.

Bella musiała mieć kiedyś dom, który z niewiadomych powodów straciła. Jest piękną, czarno – białą kotką, oswojoną i bardzo miłą dla ludzi. Dwa i pół miesiąca temu okociła się w piwnicy jednego z bloków.

Mimo, iż wspólnota o tym wiedziała, zakratowano piwniczne okienka. Przez dwa miesiące kotka i jej czwórka dzieci pozostawały odcięte od świata, karmione przez mieszkankę budynku. Ponieważ atmosfera wokół kociej rodziny była bardzo nieprzychylna i zaistniała obawa o jej bezpieczeństwo, koty zostały zabrane do domu tymczasowego, gdzie oczekują na chętnych do ich zaadoptowania.
Szukamy dobrych opiekunów dla Gwiazdki, Strzałki, Plamka i Bratka. Kocięta są zdrowe i wesołe. Mama Bella jest już wysterylizowana i też pilnie poszukuje domu.

kontakt: 888 066 402, [email protected]

12 czerwca 2011

Kocia rodzinka przebywa już w domu tymczasowym.

5 czerwca 2011

Potrzebna pilna pomoc dla bezdomnej kociej rodziny!!
Zwierzeta od 2 miesiecy zamkniete sa w piwnicy budynku przy ul. Zawiszy 7 na Woli w Warszawie. Kotka znalazla sie tam i okocila po tym, jak wyrzucono ja kolejno z piwnic dwoch sasiednich blokow.
Zaraz po tym, jak urodzily sie kocieta, na okienka piwniczne zalozono kraty i rodzina zostala dcieta od swiata. W budynku mieszka pani, ktora schodzi do piwnicy i karmi koty oraz sprzata kuwete.
Podjete byly proby sklonienia zarzadu wspolnoty do wyciecia krat w jednym oknie i umozliwienia kotom swobodnego dostepu do schronienia. Dotad bez rezultatu. Boimy się, zeby osoby, które chca wyrzucic kotke i jej dzieci z budynku, nie posunely sie do zrobienia im krzywdy. Poza tym zwierzeta nie moga tam siedziec zamkniete bez konca. Jesli kotka wyprowadzi kocieta na zewnatrz, nie beda juz mialy powrotu, zostana na ulicy. Musimy znalezc im domy, w ktorych beda bezpieczne. Kotka jest bardzo mila, daje sie glaskac – musiala zostac przez kogos wyrzucona. Kocieta chowaja sie przed ludzmi, wychodza dopiero do jedzenia. Sa juz na tyle samodzielne, ze mozna je wziac pojedynczo i na tyle male, ze nie powinno byc problemu z ich oswojeniem. Szukamy ludzi, ktorzy zechca je choc tymczasowo przygarnac.
Kotka wyglada ladnie i mlodo. Trojka dzieci jest do niej podobna, laciata, bialo – czarna, czwarty kociak ma umaszczenie szaro – biale. Wydaja sie zdrowe – maja apetyt i dokazuja jak wszystkie mlode koty.
Osobom, ktore zechca zaopiekowac sie kotkami, zapewnimy wszelka mozliwa pomoc.
Kontakt: 888 066 402, 502 309 763.

[mudslide:picasa,0,nogawlape,5618342477245943889]